niedziela, 9 kwietnia 2023

Włochy po raz drugi.. cz.I » Bergamo » Werona » Wenecja

    Dużo czasu nie upłynęło i zdecydowałam się na następny wypad do Włoch, oczywiście samodzielnie. Nie było już to dla mnie zbyt duże wyzwanie, więc nie będę tak szczegółowo opisywać wszystkiego, jak w pierwszy poście, do którego zapraszam --> Wycieczka samemu? A czemu nie! --> Apulia. Tym razem pomysł został trochę zaczęrpnięty z jednych z grup tematycznych. Ten wyjazd miał opierać się na "objazdówce" i przylocie w jedno miejsce, przemieszczaniu się i wylocie z innego lotniska. Wybór padł na taką kolejność Bergamo-->Werona-->Wenecja. Wenecja miała być na deser:)

     Już będąc dzieckiem chciałam zobaczyć to słynne miasto na wodzie Tak więc, wyjazd zaplanowałam na 15-20 marzec 2023 r. Dość długi wypad, ale plan też był mocno napięty i właściwie tym razem to właśnie to napawało mnie większym strachem, że go nie wykonam całkowicie. Ale też, miałam jednocześnie pozwolić sobie na spokojne odpoczywanie podczas zwiedzania, tak żeby nie nakładać za dużej presji na siebie. Zaplanowałam sobie, oprócz już wyżej wspomnianych miast, zobaczyć też dwa jeziora to jest jezioro Como i jezioro Garda. Wcześniej też dużo czytałam o tych miejscach, co warto zobaczyć i tak samo, jak poprzednim razem, wprowadziłam sobie trasy na telefon, żeby mieć się czego trzymać zwiedzając.

Dzień przylotu 15.03.2023 r.

    Lot miałam w środę o godz. 19:05 do lotniska w Bergamo. Na miejscu byłam ok. 21:00 i od razu właściwie udałam się do miejsca noclegowego w centrum Bergamo (autobus numer 1). Po załatwieniu formalności poszłam na miasto w celu znalezienia miejsca do zjedzenia, ale rejon był dość opustoszały. W dodatku było już późno, sklepy były pozamykane. Trochę się nachodziłam po to żeby kupić tylko 2 arancini w restauracji z kebabem ;)

Pierwszy dzień zwiedzania 16.03.2023 r. Lecco » Jezioro Como » Bergamo

    Następnego dnia pociągiem dostałam się do miejscowości Lecco, głównie w celu zobaczenia jeziora Como. Ogólnie, tak jak ostatnim razem, przemieszczałam się głównie pociągami tylko czasami korzystałam z autobusu. Jechałam ok. 40 minut. Na miejscu byłam koło 8:30. Pogoda, i tym razem, była po mojej stronie. Piękne niebo, słońce i ok. 12 stopni. Po krótkim marszu, było śniadanie.

  Następnie przeszłam przez plac Piazza XX Settembre mijając zabytkową wieżę Torre Viscontea, która jest pozostałością po zamku, który znajdował się w Lecco. Wstęp na nią jest darmowy, ale trzeba sobie sprawdzić godziny otwarcia. Ja osobiście nie byłam na tym punkcie widokowym.    

        
Torre Viscontea
Dalej spacerowałam promenadą wzdłuż jeziora na tle włoskich Alp. Poniżej kilka ładnych ujęć.

Posąg Św. Mikołaja na jeziorze
              

     Dalej, dotarłam do pomnika wojennego Monumento ai Caduti, czyli pomnika poległych.

    
                        
                    Monumento ai Caduti

 

 
Miałam jeszcze dużo czasu, ponieważ dopiero na popołudnie zaplanowane miałam zwiedzanie Bergamo. Na miejscu znalazłam sobie jeszcze  dodatkowe, ciekawe miejsca, które chciałabym zobaczyć. Znajdują się tu piękne duże mosty. Jeden z nich Ponte John Kennedy oraz drugi Ponte Azzone Visconti.

                          Ponte John Kennedy                                                                Ponte Azzone Visconti

    Następnie za punkt docelowy obrałam La Panchina Gigante, czyli ławkę dużych rozmiarów. Musiałam poświęcić trochę czasu żeby tam dojść, ale ostatecznie udało mi się uzyskać taką fotografię, jak poniżej.

                                   

     Ze względu na dalszy plan dnia, ok. 12:00 zaczęłam wracać na stację i pociągiem przemieściłam się znowu do Bergamo. Bergamo, można powiedzieć, że dzieli się na Cittá Bassa, czyli dolne miasto, a zarazem ta nowsza część oraz Cittá Alta, zlokalizowaną wyżej część, czyli Stare Miasto. Dzień był piękny, więc kupiłam sobie coś do jedzenia i siadłam, mając przed sobą widok na Cittá Bassa, a dokładniej na Porta Nuova. W tle widać Cittá Alta Czuć już było wiosenne słońce, a ruch o tej porze też był dość duży.

Porta Nuova

    Cittá Alta dalej czekała na mnie, więc udałam się na specjalną kolejkę, którą można się tam dostać. Przejażdżka Funicolare Cittá Alta trwa może ze 2 minutki, ale warto z tego skorzystać, przynajmniej w jedną stronę. Od razu skorzystałam z pierwszego punktu widokowego, jaki miałam polecony, a więc po wyjściu z kolejki skierowałam się w lewo do góry i wyszłam na taras, z którego rozpościerał się widok na Bergamo.

             

 A po drodze można spotkać i taką restaurację;)


    Dalej na tym samym bilecie można jeszcze raz skorzystać z kolejki i wyjechać jeszcze wyżej na wzgórze Colle di San Vigilio. Idąc za znakami łatwo namierzyć skąd rusza kolejka. Stamtąd również można podziwiać Bergamo, są ciekawe punkty widokowe. A także Castello San Vigilio. Można pochodzić sobie po placu parkowym przy zamku, a nawet wejść do niektórych zabudowań. Wracałam już pieszo do Cittá Alta.    

          
    Torre Castello San Vigilio


 
Piazza Vecchia-  Cittá Alta

    



 




    Wracając pieszo trzeba już przejść przez Porta San Giaocmo, która robi wrażenie. Idąc dalej przemierza się oglądając mury okalające miasto tzw. weneckie mury.  

Weneckie mury

Porta San Giacomo

    I jeszcze  ciekawe ujęcia w trakcie zachodzącego słońca.

                                          

    Następnie udałam się na stację, ponieważ czekała mnie podroż do następnego punktu docelowego, a póki co noclegowego, czyli Werony. Jechałam koło 2 godzin.

Drugi dzień zwiedzania 17.03.2023 r. Desenzano del Garda » Sirmione » Jezioro Garda » Peschiera Del Garda  » Werona

    Rano, następnego dnia, pociągiem wybrałam się do miejscowości Sirmione nad jezioro Garda. Ze względu, że nie ma  tam bezpośredniego kursu, więc najpierw pociągiem dostałam się do miejscowości Desenzano del Garda. Jechałam koło 20 minut, a stamtąd już miałam ruszyć autobusem do Sirmione. Miałam trochę czasu do wykorzystania, więc z kawą w ręce pochodziłam po miasteczku, które okazało się bardzo urokliwe. Ciekawe były różne figurki zwierząt, które można było tam spotkać. Szczerze mówiąc, nie znalazłam informacji, czy są tam cały rok, czy akurat w tym okresie.

         

            Osobiście, myślę, że pingwiny były najlepsze!    

                             

    To miasteczko nie było w planie, ale jednak fajnie, jak czasem coś wyskoczy dodatkowego po drodze. Niestety tutaj zyskałam dodatkowy czas, ponieważ nie wsiadłam do pierwszego autobusu, jaki jechał do Sirmione i musiałam czekać dodatkową godzinę. Wydawało mi się, że to jest bezpośredni do Sirmione, a jednak to była taka trasa(autobus numer 26): Brescia - Desenzano del Garda - Sirmione - Peschiera del Garda - Werona. Warto to sobie zapamiętać:) Ale było słonecznie, to nie było problemu tyle poczekać. Później autobusem jechałam koło 20 minut.

    Sirmione jest miejscowością położoną na wysuniętym w głąb jeziora wąskim cyplu. Po dojechaniu na miejsce, skierowałam się do głównej części miasteczka i od razu ukazał się piękny Zamek ScaligerichAkurat trwały tam prace remontowe, więc trochę ten widok był ograniczony, ale i tak prezentował się świetnie, jak zbudowany z klocków;) Dalej było już tylko lepiej.                

                        
                    Zamek Scaligerich
 
   
     Mijając zamek i idąc dalej, doszłam do miejskiej plaży Spiaggia del Prete, mijając też ciekawe miejsca po drodze.

    Zatrzymując się na mały posiłek i mając wkoło siebie piękne widoki, trochę odpoczęłam przed dalszą częścią zwiedzania.

    Przed dotarciem do Werony, do zobaczenia miałam jeszcze jedno miasteczko; uznałam, że dobrze "stoję z czasem" tak, że zdecydowałam się na nie i po 14 byłam w Peschiera del Garda ( autobusem ok. 15 minut). Najpierw przeszłam promenadą Lungolago Mazzini. Znajduje się tu też twierdza, a także zabytkowa brama Porta Brescia prowadząca do miasta.

            
                            Lungolago Mazzini                                                                     Brama Porta Brescia
                       
    Dalej przeszłam na punkt widokowy Belvedere. Stąd widok roztaczał się na most Ponte ferroviario di Peschiera del Garda, na port oraz wysepkę Isola dei Terrai.

 


    Chcąc dostać się do Werony poszłam na pociąg, ale w tym dniu coś mi los nie sprzyjał i się spóźniłam, więc znowu miałam kolejną godzinę czekania. Po godzinie jazdy, w Weronie byłam dopiero o 17.00. Plus jest taki, że była to pora, jak zachodziło słońce, a minus, że jednak miałam mało czasu, zwłaszcza, że wieczorem musiałam się zameldować w Mestre, koło Wenecji. Ze względu na to, szybko obrałam najważniejsze punkty do zobaczenia. Najpierw poszłam w stronę zamku Castelvecchio. Stamtąd mogłam też podziwiać Ponte Scaligero. Na plac zamkowy można było wejść, natomiast do środka należało już kupić bilet wstępu.

    
                                        
                                                                                                                   Ponte Scaligero


    Następnie skierowałam się na Piazza Brá do amfiiteatru, który jest trzecim co do wielkości amfiteatrem, zaraz po Koloseum oraz amfiteatrze w Kapui. Jest bardzo dobrze zachowany, co widać na zdjęciach. W planach miałam tam wrócić pod wieczór, jak będzie już oświetlony.

    

    Dalej ruszyłam w stronę Casa di Giulietta, w którym miała mieszkać Julia ze słynnego dramatu Szekspira "Romeo i Julia" Idąc tak uliczką, łatwo można minąć skręt, ponieważ niczym się nie wyróżnia, ale jest oznaczony tabliczką, a wstęp na dziedziniec jest bezpłatny. Widać stąd słynny balkon, a także znajduje się tu posąg Julii. Szczęście przynosi dotknięcie jej piersi i faktycznie ludzie ustawiają się w kolejce, żeby zrobić sobie zdjęcie przy posągu. Doczytałam informację, że 2014 r. ustawiono tam kopię rzeźby Julii, ze względu, na to, że pierś na rzeźbie zaczynała się niszczyć od częstego dotykania przez turystów. Ma to oczywiście przynieść szczęście w miłości;)

    Następnie poszłam w kierunku Piazza delle Erbe. Plac ten był bardzo urokliwy, życie tam tętniło. Znajduje się tu Torre dei Lamberti, która to wieża jest podobno super punktem widokowym. Niestety ja już byłam za późno i nie miałam możliwości skorzystania.

    

    Za to następne widoki wynagrodziły mi to przy następnym miejscu docelowym. Bo gdybym nie dotarła tam podczas zachodu słońca to nie zobaczyłabym Castel San Pietro w takim zapierających dech, wydaniu. Tu wstawię więcej zdjęć, bo naprawdę widoki były niesamowite.

Castel San Pietro

    Niestety, znowu ze względu na moja późną porę, ominęła mnie jeszcze jedna możliwość wejścia na kolejny ciekawy punkt widokowy właśnie na terenie tarasu widokowego zamku Św Piotra. W dodatku tam, wstęp jest darmowy i można podziwiać stamtąd całą panoramę miasta. Jedyne, co zostało to podziwiać drugi słynny most w Weronie, czyli Ponte Pietra - kamienny most.
 
Ponte Pietra

    Później zaczęłam już wracać w kierunku dworca. Dużo tutaj podjeźdżałam autobusami miejskimi, żeby szybciej się przemieszczać. Bilet zazwyczaj mogłam kupić u kierowcy. Dotarłam spowrotem do Areny, która już była oświetlona, ale jeszcze nie było całkiem ciemno i pewnie za jakiś czas wyglądałaby jeszcze piękniej. Niestety, ja tyle czasu nie miałam. Z dość dużym niedosytem po zwiedzaniu Werony, musiałam już wracać. Planuje tam jeszcze wrócić, ale już ze spokojnym zwiedzaniem.


    
                                    
                                        Fontana di Piazza Brá
I Portoni della Brá


    Pociągiem do miejsca noclegowego jechałam koło 2 h. Koło 21:00 dotarłam do Mestre, do mojej bazy noclegowej na następne 3 noclegi. skąd do Wenecji było 10 minut pociągiem. O moim dwudniowym pobycie w Wenecji oraz podsumowaniu całej wyprawy zapraszam do nowego posta, który wkrótce się pojawi:) Mam nadzieję, że ta część się Wam spodobała:)






 


























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz